Znajdujesz się w: » Strona główna »
  Strona główna
Usługi doradcze
Usługi szkoleniowe
Legalizacja dokumentów
Kontakt
  Izba
Informacja o Izbie
Władze Izby
Pracownicy Izby
Członkowie Izby
Dokumenty
Kalendarium wydarzeń
Archiwum
  Sekcja Motocyklowa
  Publikacje
Informator IPH PW
Informator KIGNET
Biuletyn Informacyjny
Newsletter elektroniczny
  Sekcja Komunalna
  Klub Eksportera
  Linki
  Partnerzy Izby
Społeczna Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania
Polsko- Kanadyjski Instytut
  Święta na świecie
Jak regiony sobie radzą i nie radzą z funduszami

Robimy, gonimy, nadrabiamy stracony czas - zarzeka się Władysław Husejko, marszałek województwa zachodniopomorskiego, które w tabeli wydawania unijnych pieniędzy jest na szarym końcu. Stawka jest ogromna - do końca roku regiony powinny wydać 6,6 mld zł

Jeśli chodzi o szybkość wydawania pieniędzy z regionalnych programów operacyjnych, peleton województw podzielił się na trzy grupy. - Liderami są: opolskie, lubelskie, śląskie, małopolskie i kujawsko-pomorskie - wylicza wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman. Pierwsze z nich zdołało już wydać 38 proc. pieniędzy, jakie zaplanowało na ten rok.

Potem cztery kolejne województwa (mazowieckie, pomorskie, świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie), które wydały po blisko 5 proc. Stawkę zamykają maruderzy: zachodniopomorskie, wielkopolskie, podkarpackie, podlaskie, lubuskie, łódzkie i dolnośląskie. Najlepsze z nich wydało 3 proc. W tym podziale nie ma żadnych regularności: małe i niezamożne woj. opolskie jest liderem, potężny Śląsk - blisko, ale już bogata i duża Wielkopolska - na szarym końcu.

 

Opolskie dzieli (i rządzi)


Opolskie to przykład, że jak się chce, to można. Wydało już 65,5 mln zł, czyli 38 proc. swojego rocznego celu (174 mln zł). - To wynik dobrej współpracy z samorządami, licznych spotkań i konsultacji we wszystkich powiatach województwa - mówi marszałek Józef Sebesta. I częściowo wynik zmian w Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki (instytucji odpowiedzialnej za wydanie funduszy).

Gdy pod koniec 2008 r. marszałek zorientował się, że wydawanie pieniędzy słabo idzie, zarządził kontrolę. W marcu z pracą pożegnał się dyrektor centrum i jego zastępca, a do OCRG przesunięto ludzi z urzędu marszałkowskiego. - Gdy była taka potrzeba, pracowali i w weekendy, żeby opóźnienie nadrobić - mówi Sebesta.

- Jesteśmy liderem, ale nie ma się czym emocjonować, bo to tylko etap w wyścigu. Liczy się to, kto będzie pierwszy na mecie - dodaje. - We wszystkich programach unijnych w gospodarkę Opolszczyzny wpompujemy w tym roku 650 mln zł, licząc z pieniędzmi "udziałowymi" samorządu województwa, samorządów lokalnych, budżetu państwa, prywatnych przedsiębiorców. Te pieniądze to koło zamachowe, które pomoże Opolszczyźnie w kryzysie - mówi.

Warto się starać o to, by dobrze wydać unijne euro. Minister rozwoju regionalnego
Elżbieta Bieńkowska obiecała, że pięć województw, które najlepiej poradzi sobie z dotacjami w 2009 r., dostanie nagrodę - dodatkowe 100 mln euro!

Bo urzędnicy się uczą, a droga nierozliczona...


- Jeśli w jakimś województwie ten sam system przerabiania umów na konkretne wydatki działa dobrze, a w innym źle, to znaczy, że zawodzą ludzie - mówi Krzysztof Hetman. Ale zastrzega: - Urzędy marszałkowskie wciąż się uczą. Do urzędników powoli dociera świadomość, jaka odpowiedzialność na nich ciąży. I trzy razy się zastanowią, zanim parafują dokument.

Jak tłumaczą się samorządy, którym nie idzie tak dobrze jak na Opolszczyźnie?

- Nie chcę się usprawiedliwiać, ale gdyby Łódź rozliczyła się z inwestycji związanej z budową ul. Śląskiej, którą już realizuje, zajęlibyśmy drugie miejsce - twierdzi marszałek województwa łódzkiego Włodzimierz Fisiak (2 proc. realizacji celu rocznego). - Inny przykład: kończy się budowa hali wielofunkcyjnej przy al. Unii. Kiedy trafią do nas wszystkie niezbędne dokumenty, będziemy mogli rozliczyć kolejne 90 mln zł. To już nas postawi w statystykach na podium. Wkrótce dogonimy inne samorządy - zapewnia Fisiak.

Łódzki samorząd próbuje przyspieszać. Doszło do tego, że przy wyborze projektu kluczowa staje się data realizacji inwestycji. Przekonało się o tym np. Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, które napisało ciekawy wniosek o 5 mln zł na dofinansowanie inwestycji związanych z edukacją. Ale dotacji na razie nie dostało. - Ze względu na trudną sytuację gospodarczą wybrane zostały te wnioski, które najszybciej doczekają się realizacji. Zależało nam, by jak najwięcej pieniędzy zasiliło łódzki rynek - tłumaczy Marcin Nowicki, rzecznik marszałka województwa.

Inne wytłumaczenie mają w Wielkopolsce (1 proc. realizacji celu rocznego). - Wielkopolska stosuje na szeroką skalę mechanizm preselekcji, który jest znacznym ułatwieniem dla beneficjentów. Na etapie składania wniosku o dotację, po wstępnym wyborze do dofinansowania, nie wymagamy pełnej dokumentacji (np. projektów budowlanych, pozwoleń na budowę itp.) - mówi Leszek Wojtasiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego. - Dla beneficjentów to duże ułatwienie, ale w statystykach ministerstwa takie zatwierdzone wstępnie projekty nie są zaliczane do statystyk. Wypadamy więc automatycznie gorzej na tle innych województw - wyjaśnia.

Zdaniem wicemarszałek Elżbiety Polak odpowiedzialnej za wdrażanie RPO w woj. lubuskim ranking ministerstwa jest krzywdzący. - To manipulowanie cyframi! Skoro mazowieckie, które ma największą alokację, zaplanowało tylko 104 mln zł, a my 314 mln zł, to wiadomo, że nasz wskaźnik wykonania będzie niższy - tłumaczy.

Biegniemy, ale to nie sprint, tylko maraton


Ale są województwa, które nie wymyślają skomplikowanych usprawiedliwień, tylko uczciwie przyznają, że mają kłopoty. I że próbują nadgonić stracony czas: - Mamy zapóźnienia w regionie praktycznie ze wszystkim. Na liście kluczowych projektów mamy duże i trudne inwestycje. Przykładem jest lotnisko w Szymanach, które miało problem z procedurami związanymi z przejęciem powojskowych terenów - mówi Urszula Pasławska, wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego (5 proc. zrealizowanego celu). - Ale nadrabiamy zaległości i odsetek wykorzystanych funduszy będzie rósł.

Podobne słowa padają w Szczecinie. - Robimy, gonimy, nadrabiamy stracony czas - zarzeka się Władysław Husejko, marszałek zachodniopomorskiego, które w tabeli MRR jest na szarym końcu. Według Husejki województwo miało problemy ze skompletowaniem kadry urzędników obsługujących eurofundusze.

Zapóźnienie nadrabia też województwo świętokrzyskie (9 proc. realizacji celu). - Wystarczy jedna duża partia faktur, żeby przewrócić statystykę. Wczoraj Marcin Perz, członek zarządu województwa odpowiedzialny za środki unijne, zawiózł do Warszawy całe pudło faktur z poświadczonymi kwalifikowanymi wydatkami. Pierwotnie zawoziliśmy te dokumenty w cyklu kwartalnym, ale teraz zamierzamy to robić co miesiąc, bo widać że jest rywalizacja o miejsce liderów - mówi "Gazecie" Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego.

Jarubas, podobnie jak przedstawiciele innych województw, wskazuje skomplikowane przepisy środowiskowe jako jeden z powodów opóźnień w wydawaniu dotacji. - Jesteśmy na drugim miejscu po Podkarpaciu pod względem powierzchni nowych obszarów chronionych - podkreśla Jarubas.

Chyba najbardziej zdumiewające podejście do unijnych środków ma województwo podkarpackie (jedyne w Polsce, gdzie rządzi PiS). Tłumaczy, że choć zrealizowało zaledwie 2 proc. rocznego planu... to i inne województwa nie mają się czym chwalić. - Powiedzmy sobie szczerze: czy dziś ktoś ma kilka milionów złotych zatwierdzonych wydatków, czy kilkadziesiąt milionów, to w porównaniu z kwotą, którą Polska ma w tym roku zrealizować z unijnych programów to są ułamki procent. Wszystkie programy idą źle - mówi Marta Matczyńska, dyrektorka departamentu rozwoju regionalnego w Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim. I tłumaczy: opóźnienia w Podkarpackiem są, bo zwycięzcy konkursów (np. na drogi) muszą uzupełniać dokumenty środowiskowe. - Zajmuje to kilka miesięcy. Worek z płatnościami rozwiąże się na przełomie III i IV kwartału. Ale to będzie się liczyć na 2010 r. - przewiduje Matczyńska. Tłumaczy też, że
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wciąż nie wydało kilku rozporządzeń, co hamuje ogłaszanie kolejnych konkursów Brakujące rozporządzenia blokują mniej niż 40 proc. funduszy, a zresztą wcale nie są potrzebne, żeby uruchomić konkursy na dotację - odpowiada MRR.

- Inne województwa są z przodu, bo mają duże projekty kluczowe, które były przygotowane wcześniej. A u nas takie nie są przygotowane, ja nic na to nie poradzę - tłumaczy się marszałek podkarpacki Zygmunt Cholewiński. I dodaje: - Ale to nie jest bieg krótkodystansowy. To maraton, który potrwa do 2013 r. Wkrótce trochę nadrobimy.

Podkarpacie już zgłosiło ministerstwu, że nie zrealizuje swojego planu. Poprosiło o jego zmniejszenie z 406 mln zł na 176 mln. Więcej pieniędzy wyda w kolejnych latach.

Wydaje nam się, że wydamy


Powodów do obaw nie widzi natomiast Małopolska (wykonane 14 proc. celu). - Wysokość płatności na koniec maja przekroczy 100 mln zł - zapewnia Marek Sowa, członek zarządu województwa.

Samorządowcy z piątego na liście woj. kujawsko-pomorskiego (10 proc. realizacji wydatków) też nie mają sobie nic do zarzucenia. Bo - jak tłumaczy Kamila Radziecka, dyrektor departamentu wdrażania RPO w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim - region postawił sobie ambitny cel wydatków (aż 329 mln zł, trzy raz więcej niż np. Mazowsze). - A ponieważ określiliśmy ten cel bardzo ambitnie, siłą rzeczy jest osiągnięty w mniejszym stopniu niż w tych województwach, które zaplanowały do wydania o wiele niższe kwoty - tłumaczy.

Spokojny jest też Śląsk (16 proc. celu). Tamtejszy urząd marszałkowski postanowił już w lutym, że z powodu kryzysu gospodarczego musi przyśpieszyć wydawanie unijnych dotacji. Uproszczono m.in. procedury weryfikacji i oceny formalnej wniosków, termin weryfikacji skrócono z 70 do 50 dni.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego bierze wyjaśnienia samorządów za dobrą monetę. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której planowana kwota wydatków we wszystkich regionach [6,6 mld zł do końca 2009 r.] nie zostanie wykonana. Nawet jeśli niektóre województwa nie wykonają planów w 100 proc., to liczę na prymusów, którzy próg przekroczą - przekonuje wiceminister Hetman.

- Większość regionów sobie nie poradzi - odpowiada Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego w rządzie PiS - Nie wierzę, że te cele będą zrealizowane.

Za półtora roku wybory samorządowe. Może perspektywa tej weryfikacji dokonań doda lokalnym politykom kopa w wydawaniu funduszy?

 

Źródło: www.gazeta.pl

 

-- wstecz --
Liczba wyświetleń:230
 
 
  Inne serwisy Izby
  
Fundusz Grantowy ORLEN
Regionalna Sieć- RSIOB
Design Transition Technologies Powered by neTTstar